About this group. Grupa Polacy na Majorce została stworzona dla naszych rodaków żyjących na wyspie, aby ułatwić komunikację, wymianę informacji, a także integrację. Przed dołączeniem do grupy należy zapoznać się z regulaminem obowiązującym w grupie.
Polacy wyprzedzili Amerykanów i Rosjan pod względem zakupów nieruchomości w Hiszpanii. Szczególnie upodobali sobie Majorkę. Na dom wydają tutaj minimum trzy miliony euro. Reklamę wyspie
Polacy mieszkający w Wielkiej Brytanii stanowią bardzo istotny element społeczeństwa; chcemy, aby w Wielkiej Brytanii pozostali - podkreśliła w czwartek w Warszawie brytyjska premier Theresa
Polacy na Węgrzech. Kontakty polsko-węgierskie sięgają już czasów średniowiecza. Jednak znacząca liczba rodaków trafiła na ziemie węgierskie w XVIII wieku. Byli to osadnicy z okolic Spisza, Podhala, Muszyny i Krynicy, którzy osiedlili się w okolicach Miszkolca. Wiek XIX to emigracja głównie polityczna po przegranych powstaniach
Wakacje na Majorce – wypoczynek nad morzem w Hiszpanii – 2023. Odkryj Marbella na Costa del Sol: Wakacje w Sercu Andaluzji. Co zabrać na wakacje samolotem – lista 15 rzeczy i porad. Emigracja do Hiszpanii: Szczera rozmowa z Jamesem po 12 latach życia w Hiszpanii
Wnioski z raportu „Polacy i Litwini”, świeżo opracowanego przez Instytut Spraw Publicznych, bywają zaskakujące. Ponad 40 proc. Polaków w ogóle nie wie, gdzie leży Litwa. Marcin Białek/Wikipedia Ostra Brama w Wilnie, widok z ulicy Ostrobramskiej. Jedynie 58 proc. Polaków potrafiło wskazać Litwę na mapie. Mylono ją z Białorusią
07.04.2023 16:32 Bartłomiej Radecki. 7 kwietnia 2023 roku, Minister Jan Dziedziczak, Pełnomocnik Rządu do spraw Polonii i Polaków za Granicą, ogłosił wyniki konkursu „Polonia i Polacy za granicą 2023”. Celem konkursu jest realne wsparcie Państwa Polskiego dla Rodaków za granicą, ich działalności, a także wspólna praca
Obecnie na taki wóz mówi się tam „carro polaco” czyli: polski wóz. • Co sześćdziesiąty Polak mieszkający w Europie (wliczając osoby mieszkające w Polsce) mieszka w Wielkiej Brytanii. • W 2013 roku w Niemczech osiedliło się 1,23 mln imigrantów, czyli najwięcej od 20 lat. 16,1 procent z nich, to Polacy.
Polacy mieszkający na Białorusi znajdują się pod coraz większą presją. Aresztowano czołowych przedstawicieli mniejszości oraz zamknięto polskie placówki edukacyjne. Rosną napięcia dyplomatyczne na
Utworzony: sobota, 20 marca 2021 11:18 Polacy mieszkający na Wyspach od co najmniej kilku lat muszą się pospieszyć. Wielu od lat nie wypełniało tego wniosku, a zaległe pieniądze z podatków czekają.
0rrWyt. Majorkę wypełniają wapienie mezozoiczne. W północno-zachodniej jej części rozciąga się malownicze pasmo górskie – Serra de Tramuntana, które może pochwalić się taki szczytami, jak Puig Major, który wznosi się aż na 1445 m czy Puig Masanella, który ustępuje temu pierwszemu bardzo niewiele i osiąga 1367m Analogicznie, również południowo-wschodnia część Majorki odznacza się pięknymi widokami i szczyci się rzeźbami krasowymi. I najważniejsze: Majorka oblana jest ciepłym i lazurowym Morzem Śródziemnym oraz otoczona złotymi piaskami. Skoro to Majorka ma stać się celem Waszych wakacyjnych podbojów, musicie wiedzieć, że wyspa kusi przez cały rok. Godne polecenia jest zwłaszcza południe, jest tu ciepło przez 365 dni i nigdy nikt się nie nudzi. Proponujemy wam wyjazd latem lub jesienią, należy jednak dodać, że lipiec i sierpień to ukochane miesiące turystów – wtedy jest ich tu najwięcej i niestety również ceny mogą być wyższe. Na szczęście z dotarciem na Majorkę nie będzie większych problemów. Z Polski na Majorkę można dostać się bezpośrednio lotami czarterowymi. Ponadto uruchomione są bezpośrednie połączenia na trasie Polska-Hiszpania, co również jest ciekawą opcją dotarcia na wyspę. PLL LOT oferują połączenia między Warszawą a Madrytem oraz Barceloną, Malagą i Alicante. Do Barcelony dotrzemy również z Poznania i Wrocławia – tą opcją umożliwia Ryanair. Warto także skorzystać z ofert „Majorka last minute” lub „Majorka all inclusive”, wówczas bowiem nie musimy martwić o wiele szczegółów. Mówiąc o Majorce grzechem jest pominięcie stolicy wyspy – Palma de Mallorca, to przecież największe miasto Balearów, tamtejsze lotnisko uznawane jest za jedno z najruchliwszych w Europie, a sama stolica okrzyknięta została jednym z najpopularniejszych kurortów świata! Zabytki, restauracje, bary, knajpki i kluby, w których impreza kończy się, gdy zaczyna świtać. Palma de Mallorca słynie także z bulwaru Passeig Maritim, który stanowi centrum rozrywkowe miasta. Znana jest ulica El Born, dawna promenada cieszy się obecnie ogromną popularnością i należy do najruchliwszych ulic stolicy. Prawdziwą atrakcją turystyczną przyciągającą uwagę przyjezdnych są rezydencje szlacheckie, których historia sięga nawet XVI w. Miłośnicy sztuki docenią Consolat de Mar pochodzacy z XVII w., w którym znajdują się największe dzieła pochodzące z renesansu. Ci zaś, którzy uwielbiają adrenalinę, powinni na żywo zobaczyć regaty o trofeum Księżnej Sofii, odbywające się zazwyczaj w kwietniu w Palma Bay. Widowiska te co roku przyciąga ogromną ilość fanów sportów wodnych. Majorka może także chwalić się miastem El Arenal, który znajduje się w pobliżu stolicy. El Arenal kusi turystów zwłaszcza pięknym portem jachtowym oraz czystą i zadbaną plażą, wzdłuż której rozciąga się promenada, która tętni życiem. Tutaj też znajduje się jeden z największych parków wodnych w Europie – Aquacity. El Arenal to ulubiona miejscowość osób młodych, którzy szukają miejsca, w którym mogą bawić się do białego rana. Pięknym miastem na Majorce jest także górska Valldemossa, również znajdująca się niedaleko Palma de Mallorca. To właśnie tutaj zimę spędził Fryderyk Chopin w roku 1838/1839. Z tego też względu można podziwiać tu specjalną ekspozycję dedykowaną naszemu utalentowanemu pianiście. Nie brakuje tutaj także zabytków, takich jak choćby starej apteki czy pałacu króla Sancha z XIV w. i Muzeum Sztuki Współczesnej. Atrakcją turystyczną jest Costa Nord, czyli centrum turystyczne, którego założycielem jest sam Michael Douglas, który zresztą często tu bywa. Wymieniając atrakcje turystyczne na Majorce warto wymienić również saliny morskie, z których słynie wyspa. Bezpieczne kąpieliska i czyste plaże przekonały do siebie całą rzeszę turystów – także tych z Polski. Na wycieczkę na Majorkę decyduje się bowiem coraz więcej naszych rodaków, oferty biur podróży są coraz korzystniejsze i wydaje się, że wakacje na Majorce dostępne są dla każdego. Swój raj odkryją tu zarówno zwolennicy spokojnego wypoczynku jak i ci, szukający szalonych wyzwań i przygód oblanych słońcem. Rankiem można podziwiać malowniczy wschód słońca i pić świeżo wyciśnięty sok, gdy promienie słoneczne zaczną być coraz odważniejsze, warto wybrać się na plażę lub jeden z kompleksów basenów, których na Majorce nie brakuje, by móc korzystać z uroków wody. Leżąc na leżaku warto podziwiać amatorów sportów wodnych, którzy szaleją na morskich falach. Motorówki, narty wodne, ogromne dmuchane gadżety i wystające z wody kolorowe fajki wodne świetnie komponują się z krajobrazem. Wieczór dobrze spędzić w jednej z hiszpańskich restauracji lub uroczych knajpek, by tam zasmakować przepysznej kolacji i delektować się owocami morza. Hiszpański klimat udziela się każdemu turyście i nawet ci, którzy stronią od szalonej zabawy prędzej czy później odwiedzają tamtejsze kluby, by bawić się w rytm hiszpańskiej muzyki. Jeśli poczujemy się już zmęczeni warto wybrać się na spokojny spacer, by obserwować codzienne życie mieszkańców Majorki. Ci uprawiają oliwki, figi, truskawki i cytrusy. Nawet sam widok bananowców zachwyca Polaków, którzy nie mają okazji widzieć tak egzotycznych drzew w kraju. Hiszpanie mieszkający na Majorce zajmują się także rzemiosłem artystycznym, wyrabiają ceramikę i biżuterię, która stanowi miłą pamiątkę z Majorki. Podobnie zresztą jak wyroby ze szkła (wazony, żyrandole). Nie można wrócić bez hiszpańskiego wachlarza, kasetek i glinianych talerzy. Warto także z Majorki przywieźć wino rioja lub valdepenas. Należy dokładnie porównywać ceny różnych produktów, nie warto przecież przepłacać. Skoro już mowa o cenach na Majorce, nie odbiegają one zbytnio od standardów europejskich. Ceny w marketach: * 1l Pepsi – ok. 1,3 EUR * 1l wody mineralnej – ok. 1 EUR * Paczka papierosów Marlboro – 2,8 EUR * Piwo – od 0,7 do 2 EUR * 1l Sangrii – ok. 2-3 EUR * Pocztówka – ok. 0,5 EUR Wyższe ceny są oczywiście w barach i restauracjach: * Piwo – ok. 3EUR * 1l Sangrii – ok. 9 EUR * Obiad – od 6 – 20 EUR * Pizza – od 5 – 10 EUR * Drink – od 4 do 6 EUR Ogromnym atutem Majorki są kluby. Wejście do klubu kosztuje ok. 18-20 EUR, ale wszelkie alkohole są w cenie biletu. Dodatkowo wchodząc do dyskoteki można liczyć na darmowe gadżety takie jak zapalniczki, plecaki, smycze, breloki itp. Po całonocnej eskapadzie z pewnością wypoczniemy w jednym z klimatyzowanych pokoi. Majorka oferuje hotele najwyżej jakości, dzięki temu wczasy na Majorce od początku do końca są niezwykle udane. Ciekawą opcją spędzenia urlopu jest także wypad do delfinarium w Marine Land. Taniec delfinów jest niesamowity, a turyści nie potrafią oderwać od nich wzroku. Majorka posiada również zapierające dech w piersiach zabytki, takie jak choćby te znajdujące się w stolicy - Zamek Bellver pochodzący z XIV w, Pałac de l’Almudaina z XIII w., będący hybrydą stylu aragońskiego i arabskiego, klasztor św. Franciszka i katedra gotycka, której budowa zajęła aż trzy wieki (XIII – XVI w). W Pollença natomiast znajduje się piękny Plac Główny oraz zabytkowy kościół Nostra Senyora dels Engels, kompleks budowli klasztornych znajdujący się na wzgórzu Piug de Maria oraz słynny Via Crucis, czyli schody otoczone cytrusami, które prowadzą na Wzgórze Kalwaria. Na samej górze znajduje się niewielka, ale niezwykle urokliwa kaplica Oratori, w której znajduje się zachwycająca figura Matki Boskiej u Stóp Krzyża. Tzw. cuina Mallorquína, czyli tamtejsza kuchnia, charakteryzuje się sympatią do mięsa wieprzowego i owoców morza. Mieszkańcy wyspy uwielbiają warzywa: pomidory, karczochy, bakłażany, paprykę znaleźć można niemalże w każdej potrawie. Hiszpanie przepadają także za chlebem nasączonym oliwą, który traktują jak prawdziwy przysmak. W menu znajdziemy także kalmary nadziewane rodzynkami, cebulę nadziewaną mięsnym farszem, bakłażany wypełnione cebulą, ziołami, chlebem i polane sosem pomidorowym. Prawdziwym przysmakiem Majorki jest natomiast tortilla de sardinas, czyli przepyszny omlet z sardynkami, oliwkami, cebulą i czosnkiem. Wyspiarze chwalą się także duszoną rybą podawaną z warzywami i ziemniakami, która bardzo smakuje polskim turystom. Majorka to idealne miejsce zarówno dla rodzin z dziećmi, zakochanych nowożeńców czy przyjaciół. Swoją idyllę odkryją tu miłośnicy sportów wodnych, którzy zapomną na Majorce co to nuda, czeka tu na nich bowiem cały wachlarz możliwości: sufring, żeglarstwo czy narty wodne zapewnią im odpowiednią dawkę adrenaliny. Na Majorce można robić wszystko, czego dusza zapragnie: grać w golfa, tenisa, jeździć konno po malowniczych terenach, zwiedzać wyspę na rowerze, pływać w morzu i basenach, spacerować i po prostu wypoczywać na plaży z drinkiem w ręku, tylko po to, by wieczorem tańczyć do upadłego. Pogoda nigdy tu nie zawodzi, mieszkańcy są uprzejmi i mili, a ceny przystępne. By poczuć klimat słonecznych wakacji koniecznie trzeba poznać Majorkę!
Przeprowadzić się na Mauritius? Brzmi cudownie! Ale czy kraj, który wygląda jak z pocztówki, naprawdę jest ideałem? Rzeczywistość jest nieco inna. Rozmawiamy z Polakiem, który zna to państwo od podszewki. „A może by tak rzucić wszystko i przeprowadzić się w cudowne miejsce? Uciec od polskiej pluchy, spróbować pracować zdalnie (jeżeli mamy taką możliwość) lub żyć z oszczędności, poniżej kosztów, które przeznaczamy na comiesięczne wydatki w naszym kraju?”Niejednej osobie taki plan chodził – lub chodzi – po głowie. Wśród naszych czytelników i forumowiczów są i tacy, którzy mieszkają w egzotycznym kraju, łącząc pobyt z pracą zawodową. Z góry należy powiedzieć: to, co świetnie wygląda w marzeniach i na papierze, niekiedy podczas realizacji staje się porozmawiać z Wojtkiem Maruszewskim, który od kilkunastu lat prowadzi na Mauritiusie szkołę nurkową „WojtekDiving”.. . . . .Paweł Kunz, Wojtek, żyjesz w raju…Wojtek Maruszewski: No tak, wiele osób mi to mówi (śmiech). Mauritius to naprawdę cudowne miejsce. Czasami dla żartów stwierdzam, że jestem na wiecznych dawna mieszkasz na Mauritiusie?Zebrało się tego już ponad 20 lat?!Tak. Zaczęło się od miłości, potem był biznes, teraz znów miłość. I wsiąkłem w ten kraj jak w z Krakowa?Urodziłem się w Krakowie, ale wychowałem w Warszawie, jestem z Mokotowa. I taka „zadziorność warszawska” niejeden raz mi się w życiu przydała. Tutaj, na wyspie, Wojtek MaruszewskiCo motywuje człowieka z Polski, aby przeprowadzić się na Mauritius? W powszechnym odczuciu, to bardzo ekskluzywne i drogie miejsce…W moim przypadku to była miłość. Ale taka podwójna. Do wody… i do kobiety. Od dzieciństwa kochałem wodę, szybko nauczyłem się nurkować. Będąc już dojrzałym i doświadczonym człowiekiem, kiedy byłem na etapie myślenia, co chcę robić dalej w życiu – pomyślałem sobie: kurde, przecież nigdy nie jest za późno na realizację swoich marzeń. No i tak się właśnie się zajmowałeś w Polsce?Byłem związany z branżą teleinformatyczną. Miałem możliwość wyjechać do Francji i tam podjąć pracę – spędziłem w różnych miejscach w sumie 4 lata… ale brakowało mi wody, tego ciągłego kontaktu z nią. Aż któregoś dnia powiedziałem sobie: jak nie teraz, to kiedy?! Dodatkowym impulsem było to, że podczas pobytu we Francji poznałem piękną kobietę, pochodzącą z Mauritiusa. I życie się potoczyło tak, że ta kobieta została moją żoną, a ja się przeprowadziłem właśnie tutaj mam to wszystko, co sprawia mi radość. Przejrzystą wodę, świetny klimat, spokojne życie, miłych ludzi jak bajka…Tak, ale kiedyś było jeszcze lepiej. Ta wyspa bardzo się zmieniła i nie wszystko poszło w takim kierunku, który mi odpowiada. Kilkanaście lat temu tutaj było nieco inaczej, moim zdaniem lepiej. Teraz pobudowano mnóstwo ekskluzywnych hoteli, resortów dla naprawdę bogatych turystów, życie się zmieniło. Sami mieszkańcy narzekają, że turystyka zniszczyła trochę ten unikalny klimat sjesty. Chociaż ja się z tym do końca nie zgadzam. Bo jak ktoś dobrowolnie się decyduje na takie „wypaśne” wakacje i nie ruszy się z hotelu, to jego w złotej klatce?Dla turystów czasami tak. Szczególnie tych resortowych. Ale w odróżnieniu od Reunion czy Seszeli, tu naprawdę można przyjechać na własną rękę, bez brania bardzo drogiego pakietu z biura podróży. To ważne, podkreśl to: są kwatery na Airbnb, inne możliwości, można robić zakupy w normalnych sklepach, wszystko jest osiągalne. Niekiedy przylatują do mnie znajomi, i po wizycie w markecie mówią: „ale tutaj macie wszystko, jest jak w Europie!”. Tak, mamy wszystko – może nie w tak bogatym asortymencie… i nie aż tak tanie, ale wakacje na Mauritiusie? Brzmi ciekawie. OK, szybkie pytanie, ile kosztuje butelka piwa w sklepie? Ile turysta zapłaci za kanapki, fast foody, jedzenie w restauracjach? Czy dla przeciętnego turysty jest tu drogo?Płacimy w rupiach maurytyjskich, przelicznik jest prosty, 10 PLN to 92 MUR, więc zaokrąglając, widząc cenę w sklepie, obcinasz jedno zero i masz cenę w złotówkach. Piwo w dużej butelce (większej niż 0,5 litra), to około 7-8 PLN. Co do innych cen, wszystko zależy od tego, gdzie kupujesz. Nie ma problemu z kupieniem kebaba w cenie takiej samej jak w Polsce, albo ze znalezieniem knajpki, gdzie za danie z ryżem – tutaj wszyscy jedzą ryż – na przykład ośmiornicę, zapłacisz 140 MUR. To 15 PLN, chyba nie jest to majątek, prawda?Nie do wiary, chcesz powiedzieć że życie na Mauritiusie jest tańsze niż w Polsce?!Pod pewnymi względami tak. Pamiętaj, że jest ogromna różnica między zarobkami miejscowych, a zarobkami tych, którzy tutaj przylatują na kontrakty… oraz turystami, dysponującymi zasobnym portfelem. Te dwie ostatnie grupy dosyć skutecznie windują ceny. Niemniej, jeżeli jest się na miejscu, wiele rzeczy można kupić i dostać za relatywnie niewielkie Kirill Umrikhin, shutterstockW porządku, jestem Paweł z Polski, nie znoszę jesiennej pluchy, mam wolny zawód, który mogę wykonywać przez internet. Pakować plecak i planować spędzenie kilku miesięcy na Mauritiusie? W ten sposób część z moich znajomych pracuje zdalnie z Teneryfy, Malty i chwileczkę. Jedzenie i niektóre rzeczy są w miarę tanie. Ale wynajęcie mieszkania na dłuższy pobyt (long term) to już nie są małe koszty. Jak ci się zamarzy mały domek na plaży, to przygotuj się na 9-10 tys. PLN miesięcznie wydatku. Dodatkowo, nie możesz ot tak, sobie tutaj pracować. Są restrykcje związane z wizami. Turystycznie możesz tutaj przebywać do 90 dni bez wizy, mając bilet powrotny, zarezerwowane spanie i środki wystarczające na przeżycie (MSZ informuje, że osoby odwiedzające Mauritius powinny posiadać środki niezbędne do utrzymania się w czasie pobytu, ok. 100 USD na dzień – przyp. red.).Czyli opcja: rzucam wszystko i przylatuję tutaj – raczej nie byłaby dobrym pomysłem? Wiesz, w tym roku pisaliśmy na o okazjach na bezpośrednie połączenie lotnicze z Polski nawet za kwotę poniżej 1500 spokojne działania, przeliczenie wszystkiego, emocje odkładając na chwilę z boku. Wiesz, z każdym rajem jest tak, że marzymy o nim… ale jak mamy go na co dzień – niekiedy przestaje być aż tak nie ma tańszych możliwości zakwaterowania przy dłuższym pobycie?Są, ale trzeba się ich trochę naszukać. Nie ty pierwszy i nie ty ostatni chciałbyś tutaj spędzić kilka miesięcy – w Port Louis, Beau Bassin i w innych miejscach na wyspie mieszka mnóstwo ludzi ze Skandynawii, Chin, z tym wyjazdem, ja raczej preferuję chłodniejsze się, naprawdę warto. Internet mamy bardzo szybki i stabilny, więc wiesz…O widzisz, ubiegłeś moje kolejne pytanie: co z dostępem do sieci?Nie ma najmniejszego problemu. Ktoś, kto pracuje przez internet, nie będzie mieć żadnych problemów. Za pakiet z telewizją cyfrową płacę jakieś 1000 MUR miesięcznie, a łącze internetowe jest szybkie, rozmawiamy teraz przez WhatsApp bez żadnych problemów. To zresztą powszechne, tutaj wszyscy używają internetu do komunikacji. Bo normalne połączenia telefoniczne z Polski są zauważyłem. Dwie minuty rozmowy z polskiej komórki na Mauritius – blisko 15 właśnie (śmiech).Fot. byvalet, shutterstockW jakim języku można się porozumiewać?Językiem urzędowym jest angielski, ale bezproblemowo można w części miejsc porozmawiać po francusku. A jest o czym, bo miejscowi są skorzy do rozmów, wiecznie uśmiechnięci, wyluzowani. To zupełnie inne miejsce niż inne kraje afrykańskie, są niezależni od 1968 roku, kraj jest demokratyczny, są wybory, fabryki, inwestują tutaj duże firmy, widać sporo kapitału z o inwestycjach – czy w życiu codziennym prowadzenie tutaj swojej firmy to użeranie się z biurokracją i dziwnymi regulacjami prawnymi?Nie bardziej niż w Polsce. Tutaj żyje się spokojniej, na wszystko jest czas. Naprawdę, jeżeli ktoś chciałby na Mauritiusie spędzić kilka miesięcy, warto włączyć w głowie przycisk „slow”. I cieszyć się chwilą, pogodą, jest obcokrajowców? Spotykasz Polaków, którzy tutaj mieszkają na stałe?Dużo. Tak jak mówiłem, wyspa przyciąga wielu ekspatów. Z Polski również nie tylko na wakacje ludzie przyjeżdżają. Mamy tutaj małą grupkę Polonii, a nawet polskiego lekarza. Jesteśmy mocno zżyci ze sobą, spotykamy się przy różnych okazjach, spędzamy razem święta. W grupie zawsze Wojtek MaruszewskiA turyści z Polski?Polaków-turystów na Mauritiusie jest coraz więcej. Są bezpośrednie połączenia czarterowe z Polski, kilka miesięcy temu mieliśmy tu naprawdę tłumy naszych rodaków. To były fajne historie, nawet związane z lotnictwem: kapitanowie u mnie rozrywkowo nurkowali, szefowa pokładu robiła tak zwane „intro” z instruktorem, było dużo śmiechu. Jeszcze raz to powiem, na Mauritiusie jest inaczej niż na Seszelach. Jasne, jak chcesz wydać worek pieniędzy – nie ma sprawy. Są hotele po 10 000 PLN za dobę. Tyle, że to nie jest jedyna firmę zajmującą się obsługą chętnych na nurkowanie, zarówno amatorów jak i tych nieco bardziej zaawansowanych w tym hobby. Ile kosztuje u Ciebie taka przyjemność?Jeden „nurek”, z łódki, w bardzo małych grupkach, niekiedy 2-3 osobowych, to 140 PLN. Dla miejscowych mamy inny cennik, staramy się wspierać młodzież, którą nie zawsze stać na przyjemności. Co do cen, wszystko można negocjować. A sama woda jest niesamowita. Ocean jest bardzo zróżnicowany, bardzo często towarzyszą nam ławice tuńczyków, barakud, płaszczek. Prądy, laguny, podwodne groty, „krzaki” koralu – to naprawdę niezapomniane całoroczna rozrywka?Praktycznie tak. Tutaj mamy bardzo łagodny klimat, słońce, sezonowe wahania temperatury są bardzo małe. Nawet w trakcie naszej zimy, która przypada na wakacyjne miesiące w wsf-s, shutterstockOK, a jak nie lubię nurkować? Czy mam jakieś inne alternatywy na spędzanie wolnego czasu?Jasne! Na miejscu mamy przepiękne plaże, można wybrać się na rafting albo wyprawę quadami. Co jeszcze mogę polecić? Cudowny widok z okolic krateru wulkanu Trou Aux Cerfs, siedem kolorów ziemi Chamarel, plantacje herbaty, park żółwi. Naprawdę, nie ma się jak nudzić. Chyba, że chcemy się nudzić… to po prostu idziemy na plażę i mi wspominał o wędkowaniu…A tam wędkowanie! Od razu można się wybrać na wyprawę-połów marlina. Na pół dnia, na cały dzień, można to na przykład połączyć z oglądaniem delfinów na zachodnim świetnie. I fakt, pewnych rzeczy i kosztów na Mauritiusie nie „przeskoczymy”. Dlatego taki pobyt w wakacyjnym raju trzeba gruntownie ochrim, shutterstockZapytam się wprost. Da się dorobić na Mauritiusie?Wiesz, to zależy. Ja nie jestem bogaty, nie dorobiłem się dużego majątku. Ale z kolei nie mam zbyt wygórowanych potrzeb, to co mam, w zupełności mi wystarcza. O miskę ryżu nie muszę się prosić. Chyba są łatwiejsze kraje do szybkiego pomnażania pieniędzy niż Mauritius… ale to już indywidualna decyzja każdego człowieka, co i jak chce robić w życiu. Kwestia zawody, które gwarantują pracę?Jeżeli dobrze nurkujesz i znasz angielski, a najlepiej jeszcze inny język obcy, pracę znajdziesz tu wszędzie. Ale nie tylko w zawodach związanych z wodą jest zapotrzebowanie na pracowników. Poszukiwani są lekarze, informatycy, specjaliści od transportu i logistyki. Dużą część zawodów, szczególnie tych fizycznych, opanowały poszczególne nacje – mamy tu mnóstwo pracowników z Indii i wrócić do Polski?(dłuższa cisza) Nie. Wiesz, Mauritius to moje miejsce na ziemi, tu odnalazłem spokój. Każdemu tego życzę: realizacji marzeń i swojego ulubionego kącika. Warto marzyć i realizować zamierzenia. Nawet jeżeli próby nie zawsze będą na koniec: zachęcasz czy odradzasz?Zachęcam! Ale z głową, aby nie być potem mocno rozczarowanym.
Nazwa wyspy pochodzi od starego łacińskiego wyrażenia „insula maior”, które oznacza „większą wyspę”. Rzymianie i Hiszpanie użyliby tego wyrażenia w czasach starożytnych, aby odnieść się do wyspy, ponieważ Majorka jest największą wyspą Hiszpanii. Z biegiem czasu wyrażenie to było błędnie wymawiane i zmieniane. Brytyjczycy ogłosili ją „Majorca”, podczas gdy reszta świata po prostu nazywa ją „Mallorca”. Na Majorce każdego roku przybywają miliony turystów. Na przykład, w 2014 r. na wyspie lotnisko Sant Joan w Palmie obsłużyło ponad 27 832 865 osób. W tym samym roku ponad 1,5 mln turystów odwiedziło wyspę drogą morską. W 2015 roku na Majorce było ponad 3400 restauracji. Liczbę te podała Rada Turystyczna Majorki. Plaże na Majorce należą do najczęściej odwiedzanych na świecie. Na przykład ponad 500 000 turystów odwiedza plażę Es Trenc rocznie. Turyści ci są tak liczni, że zabierają z plaży aż dwadzieścia pięć ton piasku. Mallorca jest rodzinnym miastem Duncana Fergusona, wybitnego piłkarza, który grał w Everton Football Club. Robert Graves, jeden z najlepszych angielskich poetów i uczonych wszech czasów, jest również jednym z pierwszych osadników zagranicznych z Anglii na wyspie. Zdecydował się osiedlić w mało znanej wiosce Dei w Majorce. Wiele armii zaatakowało Majorkę. Najsłynniejszą inwazją była inwazja króla Jakuba I z Aragonii, który wyspę zaatakował końmi i żołnierzami. Inwazja miała miejsce 8 września 1229 r. w Santa Ponsa, czyli w ważnym punkcie wejścia na wyspę. Palma jest najbardziej skoncentrowanym regionem wśród ludności wyspy. Prawie połowa ludności Majorki mieszka w Palmie. La Balanguera – adaptacją miejscowego wiersza jest hymnem narodowy Majorki. Poemat pochodzi z popularnej, ale starodawnej piosenki potocznie śpiewanej przez dzieci o pająku. Imponująca katedra La Seu w Palmie jest jednym z najważniejszych zabytków na Majorce. Jest to ogromna katedra zbudowana na miejscu dawnego meczetu. Budynek katedry rozpoczął się w 1230 roku i trwał przez 400 lat. Dodatkowe prace odbywały się z udziałem znanego architekta Antoni Gaudiego. W 123 roku pne, Rzymianie zajęli wyspę. Turyści przybywają na wyspę od 1952 roku. Większość z turystów chce doświadczyć pozostałości starożytnych cywilizacji, które kiedyś rządziły Majorką. Majorka każdego roku zaprasza dziesiątki tysięcy rowerzystów do profesjonalnego treningu i wyścigów. Na wyspie gości ponad 35 000 sportowców rocznie. Rowerzyści ci to nie tylko zawodowcy, którzy lubią korzystać z krajobrazu wyspy, ale także turyści rowerowi. Na Majorce pieką Ensaimadas, czyli miejscowe ciasto dostępne tylko na wyspie. Wyspa słynie na całym świecie z eleganckiego i wspaniałego wina degustacyjnego. Czerwona odmiana wina składa się głównie z Manto Negro, Sauvignon, Syrah Monastrell, Merlot i Tempranillo. Odmiana biała składa się z Prensal Blanc, Chardonnay, Moscatel, Macabeo i Parellada. Najlepszym regionem winiarskim na wyspie jest Bodega. Na wschodnim krańcu półwyspu Formentor na wyspie znajduje się „Cap de Formentor”. Mieszkańcy nazywają ten cypel „punktem spotkań z wiatrami”. Wyspa w coraz większym stopniu słynie z gajów oliwnych. Doprowadziło to do rozwoju turystyki oliwnej na wyspie, a wiele z młynów przekształcono w muzea lub miejsca turystyczne. Najlepszą wodą do picia na Majorce jest woda mineralna. Jest to odżywcza woda i jest bezpieczniejsza niż zwykła woda z kranu. Największy klub nocny na Majorce znajduje się w regionie Avenida S’ Olivera. Klub szczyci się największą maszyną do piany na świecie. Klub znany jest na całym świecie z imprez popcornowych, wodnych i tych w pianie. Produktem z mięsa jest kiełbasa sobrasada, która od wieków jest tradycyjnym przysmakiem na wyspie. Mięso wykorzystywane do produkcji tych kiełbas to mięso wieprzowe. Majorka jest obecna w różnych reportażach prasowych jako potencjalna strona dla różnych potajemnych działań CIA. 14 listopada 2006 r. „Diario de Mallorca” opublikował najbardziej wiarygodny raport na temat tych działań. Średni wiek na Majorce wynosi 33 lata. Majorka jest znana z pięknych plaż i pogody, ale na tej malowniczej wyspie jest o wiele więcej niż tylko to, co może zobaczyć oko. Turystyka jest obecna na wyspie od wielu lat, goszcząc w latach dwudziestych XX wieku Audrey Hepburn czy Elizabeth Taylor. Od lat pięćdziesiątych XX wieku na wyspie zaczęto uprawiać masową turystykę. Artyści i pisarze od dziesięcioleci przyciągają do dramatycznego i malowniczego zachodniego wybrzeża wyspy. Robert Graves, znany jako jeden z największych poetów Anglii, był jednym z pierwszych Anglików, który przeniósł się na wyspę. Mieszkał i został pochowany w ładnej górskiej wiosce Deia, która od tego czasu stała się ośrodkiem twórczym dla gwiazd. Wyspa szczyci się on wspaniałym pasmem górskim Serra de Tramuntana, który otrzymał status światowego dziedzictwa UNESCO za obszar o wielkim znaczeniu fizycznym i kulturalnym. Jego najwyższym szczytem jest Puig Major który ma 1445 metrów wysokości i jest najwyższym szczytem na Balearach. Za nim znajduje się Puig de Massanella, który ma 1364 metry. Majorka ma niesamowitą gamę systemów jaskiń, z których najbardziej imponujące jest Coves del Drach na wschodnim wybrzeżu wyspy. Ten podziemny świat wypełniony jest całą gamą gigantycznych stalaktytów, stalagmitów i podziemnych jezior. Na wyspie panuje klimat śródziemnomorski, gdzie średnia roczna temperatura na wybrzeżu wynosi 21°C, a przeciętnie jest ponad 300 dni słonecznych w ciągu roku. - (liczba ocen: 16)
Na Majorce mieszka mniej niż milion osób. W samym 2018 roku wyspę odwiedziło prawie 12 milionów turystów. Latem ich liczba bywa ponaddwukrotnie wyższa niż rezydentów. Najczęściej przyjeżdżają Niemcy i Brytyjczycy. W czołówce znajdują się też Skandynawowie i mieszkańcy krajów Beneluksu. Bratwurst i Robbie Williams Ze stolicy Palma de Mallorca do El Arenalu jedzie się samochodem 20 minut. Splatają się tu języki imperiów, na ulicach Londyn, Berlin, Rio de Janeiro. Można zjeść niemieckiego currywursta i zrobić zakupy w holenderskim supermarkecie SPAR, czasem wstąpić na sangrię i kanapki z hiszpańską jamón serrano. Obok plaż wyrastają wysokie jak wieże białe hotele, których dachy dotykają nieba. Bar przed wejściem ma napis "willkommen". Nad ladą nazwy drinków wypisane po niemiecku, na ścianach obrazy namalowane przez niemieckiego właściciela w czasie pobytu w Brazylii, obok reklama likieru Jägermeister. Bar Bierkaiser w Playa de Palma, El Arenal (fot. Shutterstock) Niemcy zaczęli kolonizować Majorkę w latach 50., choć nigdy nie powiedzieliby o niej jako o swojej kolonii. Dbają o poprawność, mimo to między sobą wyspę nazywają siedemnastym landem. Na Majorce turyści z Niemiec czują się jak w domu, mogą poznać rodaków z Kolonii, obejrzeć programy rodzimej telewizji, zjeść niedzielnego sznycla po berlińsku. Niektórzy przyjeżdżają każdego roku, całe pokolenia Niemców kojarzą dziś lato z Majorką, niektórzy osiadają tam na starość. Na ulicach nadmorskich kurortów pewnie czują się też ultraprawicowi działacze, którzy czasem z dumą prezentują ogolone głowy, a na nich tatuaże ze swastyką. Lokalne gazety donoszą, że wdają się w bójki, a na imprezach bez ironii krzyczą: "Obcokrajowcy, won!". Jeden z niemieckich barów w okolicach El Arenalu otworzył były polityk narodowy, dawny przewodniczący Narodowodemokratycznej Partii Niemiec, Holger Apfel. Restauracja Die Maravillas Stube powstała w 2014 roku, po tym jak Apfel wycofał się z polityki, działała przez trzy lata. Polityk serwował w niej dania z Bawarii, golonkę, białą kiełbasę i dzbany piwa. Niemieckie menu leżało na niebiesko-białych obrusach. Kilka kroków dalej bar London. Na środku sali stoi stół bilardowy, piwo Estrella jest za dwa euro, z głośników śpiewa Robbie Williams. Brytyjczyk z New Castle siedzi przy kontuarze. Rozmawia z barmanem, Holendrem, który na Majorce mieszka od lat. Obok nich Majorkanka, która przed chwilą wyszła z brazylijskiego baru po drugiej stronie ulicy. Holender tłumaczy rozmowę obojga gości, angielski przekłada na hiszpański, hiszpański na angielski. Choć bar London mieści się w El Arenalu, ze stałej obecności Brytyjczyków znana jest inna miejscowość, położony po drugiej stronie Palmy Magaluf. To tam odbywają się najhuczniejsze imprezy na wyspie, tam od lat narasta też niechęć do turystów. Władze miasteczka chcą zmiany. Od 2015 roku pod groźbą wysokiej kary nie można tam: pić alkoholu poza barem i hotelem między 22 i 8 rano, obnażać się publicznie, dokonywać czynności seksualnych na ulicach, skakać z hotelowych balkonów do basenów, sprzedawać ani reklamować gazu rozweselającego, organizować imprez na łodziach. Brytyjczycy oglądający mecz w barze w Magaluf (fot. Shutterstock) - Wszyscy żyjemy z turystów - mówi Marc Morell, lokalny aktywista i antropolog, który zajmuje się badaniem turystyki. - Gdyby nie oni, nie miałbym o czym pisać - śmieje się. Marc dorastał wśród obcokrajowców, jest synem pary przewodników. Już jako dziecko wielokrotnie słyszał o wpływie turystyki na wyspę, protestować zaczął, gdy był w liceum. W 1992 roku, kiedy już studiował, zapisał się do związku studentów, później został jego rzecznikiem. Dziś przynależy do stowarzyszeń zrzeszających europejskich i światowych antropologów, jest związkowcem, a od 2015 roku członkiem lokalnej partii politycznej Crida per Palma, która walczy o prawa lokatorów i domaga się ograniczenia masowej turystyki. Marc pracuje obecnie w Lipsku nad nowym projektem. Bada historię turystyki na Majorce, a przede wszystkim jej wpływ na życie mieszkańców, opisuje też lokalne formy sprzeciwu. Wyspa turystów Turyści zaczęli pojawiać się na Majorce już pod koniec XIX wieku, jednym z nich był Fryderyk Chopin, który wraz z George Sand spędził tam zimę na przełomie 1838 i 1839 roku. Mieszkał w Palmie, następnie przeniósł się do położonej 20 kilometrów od stolicy Valdemossy. Przemysł turystyczny najdynamiczniej zaczął jednak rozwijać się długo po wyjeździe kompozytora, bo w latach 50. XX wieku. 20 lat później na ulicach pojawili się pierwsi protestujący przeciwko turystom. Szlaki protestu przetarli ekolodzy, którzy sprzeciwiali się nie tylko turystyce, ale i urbanizacji w ogóle. Od początku należeli jednak do mniejszości, do mniejszości trafiały też ich akademickie postulaty. Dopiero dziś wyraźnie widać, że tłumy turystów niszczą środowisko, plaże, dziką naturę w centrum wyspy. Miliony ludzi zostawiają tony śmieci na plażach i w miastach. W Palmie cumują też olbrzymie statki wycieczkowe, które zanieczyszczają przybrzeżne wody. Dawniej zielony i porośnięty bujną roślinnością środek wyspy zaczynają przecinać pasma kolejnych dróg i autostrad. W latach 80. do protestujących dołączyli pracownicy hoteli walczący o lepsze warunki zatrudnienia. Strajkują i teraz - umowy, na podstawie których pracują, nie gwarantują im żadnego zabezpieczenia, ich praca jest elastyczna godzinowo i sezonowa. - Opłaty za wynajem mieszkań ciągle rosną. Przez to czują się jak w pułapce - mówi Marc. Wiele osób pracuje w kilku miejscach, latem wykonują zupełnie inną pracę niż zimą. Wtedy na Majorce pojawia się znacznie mniej turystów. Pojawia się coraz więcej głosów postulujących o ograniczenie turystyki na wyspie. Nie wszyscy jednak się z nimi zgadzają. Na zdj. baner w Palma de Mallorca (fot. Shutterstock) Młodzi Majorkanie często przynajmniej do trzydziestki mieszkają z rodzicami, nie stać ich na wyprowadzkę. Kiedy zarabia się mało i nie ma stałej pracy, jak pozwolić sobie na wynajem mieszkania, którego cena stale rośnie? Na umowie śmieciowej nie jest się też na tyle wiarygodnym, żeby dostać kredyt. Dla wielu mieszkańców konieczne staje się opracowanie nowych strategii przetrwania. Coraz częściej tam, gdzie mieszkałaby jedna rodzina, teraz mieszkają dwie. Carmen, Majorkanka, która wyjechała na studia do Valliadolid, wraca do Palmy każdego roku w czasie wakacji. Przez dwa miesiące pracuje wtedy jako kelnerka. W tym roku zatrudniła się w hotelowej restauracji, każdego dnia rozmawia tam tylko po angielsku. W przyszłym roku Carmen skończy studia, chciałaby wtedy wrócić do Palmy. Od kilku lat obserwuje wzrastające ceny wynajmu mieszkań. - Jest strasznie drogo. Dwa lata temu żona mojego brata przeprowadziła się do niego, na Majorkę. Przez trzy miesiące, od lipca do września, mieszkali z nami, dopiero później znaleźli mieszkanie za 600 euro miesięcznie, 35 metrów - mówi. Gdzie zamieszka Carmen, gdy wróci na wyspę? Na początku na pewno z rodzicami. Problem mieszkaniowy dotyczy wszystkich, najmocniej dotyka jednak najbiedniejszych, którzy najczęściej pochodzą spoza wyspy, często też spoza Hiszpanii. - Przyjechali tu z globalnego Południa albo wschodniej Europy. To oni wykonują najgorsze prace, są zatrudnieni na fatalnych umowach, ledwie wiążą koniec z końcem - oburza się Marc. Dziennik "Diario de Mallorca" informuje, że w 2018 roku Palma była czwartym miastem w Hiszpanii z najwyższymi czynszami, po Barcelonie, Madrycie i San Sebastian. W 2017 roku koszt wynajmu mieszkania na całych Balearach wzrósł o rekordowe 22,1 proc. Wielu mieszkańców było zmuszonych do opuszczenia centralnych dzielnic miasta. Jest to jeden z efektów działania internetowych platform noclegowych dla turystów, jak Airbnb, które umożliwiają pobyt w domach lokalnych mieszkańców. Krótkoterminowy wynajem jest gwarancją komercyjnego sukcesu w najbardziej turystycznych miejscach świata. Prowadzi jednak do gwałtownego wzrostu cen wynajmu na stałe. Tak w ciągu kilku lat stało się w Palmie. Palma de Mallorca (fot. Shutterstock) - Na Majorce granice turystyki przez lata były przesuwane. Przed 1970 rokiem mieliśmy wiele hoteli, w połowie lat 80. zaczęły mnożyć się apartamenty do wynajęcia, potem pod koniec lat 90. i na początku XXI wieku popularna stała się agroturystyka, a od 2015 roku turyści śpią w naszych domach. Nie mam pojęcia, co będzie dalej - mówi Marc. Lokalni właściciele mieszkań również często biorą udział w protestach. Warunki ich pracy są na tyle złe, że potrzebują dodatkowego źródła dochodu. - Są zakładnikami perwersyjnej sytuacji. Może nie chcieliby wynajmować mieszkań turystom, ale muszą - podsumowuje Marc. - Najważniejszym problemem nie są drobni właściciele, ale olbrzymi inwestorzy, międzynarodowe firmy i banki. Wykupują oni często całe kamienice czy osiedla, które wynajmują potem turystom. To właśnie z nimi powinniśmy walczyć - dodaje. Pieniądze, które w ten sposób zarabiają "ludzie w garniturach", inwestowane są w budowę kolejnych rajów. - Teraz przenoszą się na Karaiby i do Zatoki Meksykańskiej. Mają tam tanią siłę roboczą, zupełnie jak na Balearach w latach 70. - porównuje Marc. To właśnie oni wykupili kiedyś miasto. "Masowa turystyka zabija" Niechęć do turystów dopiero niedawno stała się tematem rozmów mieszkańców Palmy. - Często możesz usłyszeć, że place, na których kiedyś bawiły się dzieci, są teraz zajęte przez stoliki i krzesła restauracji - mówi Marc. Gdy w czasie wakacji Carmen spaceruje ulicami miasta, w którym się wychowała, zauważa, że samochodów jest coraz więcej, ulice są zatłoczone, a lokalne sklepy już nie istnieją. - Piekarnia, do której chodziłam, była tu od 25 lat. Właściciel musiał ją zamknąć, nie stać go było na czynsz - mówi. - Ceny pną się w górę, jest coraz drożej i drożej. Mieszkańców nie stać na to samo, co turystów. Nie wydam 4 euro na kawę, wypiję ją w domu - dodaje. Plaża w El Arenal (fot. Shutterstock) Mniej więcej pięć lat temu w Palmie zaczęły powstawać platformy zrzeszające tych, którzy sprzeciwiają się turystyfikacji życia. Na rzecz zrównoważonej turystyki działa stowarzyszenie "Ciutat per qui l'habita" ("Miasto dla mieszkańców", należy do niego Marc). Jego członkowie protestują przeciw wysiedlaniu mieszkańców z historycznego centrum miasta, zamykaniu lokalnych sklepów i restauracji. "Ciutat" chce też zachęcać do wspólnej sąsiedzkiej aktywności i zapobiec przemianie Majorki w park rozrywki. W lipcu 2018 roku grupa aktywistów stawiła się na lotnisku z transparentami "Masowa turystyka zabija", na ścianach hoteli w Palmie pojawiły się napisy wzywające obcokrajowców do wyjazdu, na samochodach z wypożyczalni - wlepki, które wskazują: "to oni są winni". W marcu 2019 roku mieszkańcy Majorki zaprotestowali przeciwko budowie autostrady na południu wyspy, nie chcieli wycinki drzew. W niedzielę, gdy plac budowy był pusty, postanowili zasadzić tam drzewa na nowo. Na miejscu szybko pojawiła się policja i żandarmeria wojskowa. Mieli na sobie ciężkie buty, kamizelki kuloodporne i tarcze. Zaczęli sprawdzać dowody zgromadzonych. - Byłem w tym czasie w Lipsku, ale widziałem zdjęcia. To było przerażające. Tak wygląda odpowiedź na protest. Głównie chodzi o to, żeby zasiać strach wśród protestujących - mówi Marc. Ale protesty mają sens. Widać to w decyzjach lokalnych polityków. W 2017 roku władze Palmy dwukrotnie podniosły podatek turystyczny. Turyści, którzy zatrzymują się w hostelach i na kempingach, płacą 1 euro dziennie, pasażerowie statków wycieczkowych - 2 euro, ci, którzy wybierają hotele średniej klasy - 3 euro, zaś goście bardziej luksusowych obiektów - 4 euro. Podatek wspiera projekty ekologiczne. Najbardziej znaczącą i wyjątkową w skali kraju decyzją było wprowadzenie w 2018 roku w Palmie zakazu wynajmu mieszkań za pośrednictwem Airbnb i podobnych platform. Od lipca 2018 roku Airbnb dozwolone jest jedynie poza miastem, a także w domach jednorodzinnych. Badacze oraz dziennikarze wskazują jednak, że prawo nie jest przestrzegane. Od 2016 roku liczba wynajmowanych na Majorce lokali stale rośnie, jest ich obecnie o ponad 18 tysięcy więcej niż trzy lata temu. W maju 2019 roku Airbnb oferowało ponad 97 tysięcy mieszkań i pokoi do wynajęcia na Majorce, wiele z nich w Palmie. Wyjątkową decyzją było wprowadzenie w 2018 roku w Palmie zakazu wynajmu mieszkań za pośrednictwem Airbnb i podobnych platform (fot. Shutterstock) Władze stolicy podkreślają, że zależy im na wspieraniu zrównoważonej turystyki na całej wyspie, dlatego wprowadzają ograniczenia, podwyższają podatek turystyczny i zachęcają do przyjazdu poza sezonem. Mateusz Kaczmarek, student Wydziału Geografii Miast i Turystyki Uniwersytetu Warszawskiego, który w ramach wyjazdu stypendialnego przebywał na Majorce i obserwował lokalną turystykę, uważa, że kampanie medialne przekonujące do przyjazdu zimą niewiele zmienią. - Majorka to turystyka trzech s: sea, sand and sun - morza, piasku i słońca. Poza sezonem większość hoteli jest zamykana, redukowana jest liczba zatrudnionych w branży usługowej. Turystyka wtedy zamiera, ludzie tracą stałe źródła dochodu i próbują utrzymać się z zarobionych w sezonie pieniędzy - mówi. Oparcie niemal całej gospodarki na turystyce niesie za sobą ryzyko. Stąd w mieszkańcach Majorki pewna sprzeczność: mają dość turystów, a jednocześnie boją się, co stanie się, gdy zaczną oni wybierać nowe, jeszcze tańsze raje? Co, jeśli nie przyjadą zimą? - Turystyka to kapryśny biznes, na który wpływają ceny ropy naftowej, trendy wycieczkowe, bezpieczeństwo międzynarodowe. Na Majorce bańka zaczyna powoli pękać, przewiduje się, że w 2019 roku spadnie liczba odwiedzających wyspę Niemców. Coraz częściej wolą oni wybrzeże tureckiej riwiery, bo jest tam taniej - dodaje Mateusz. Nie wszystko da się sprzedać Z Plaça d'Espanya w Palmie odjeżdżają podmiejskie autobusy. Dopiero po 30 minutach spędzonych w jednym z nich można przenieść się do miejsca, gdzie poza sezonem w ogóle nie słychać języków obcych. W Bunyoli, małym miasteczku w centrum wyspy, życie skupia się na głównym placu, który nazywa się "plac", i w barze Paris. Dziadkowie piją spienione mleko w małych przezroczystych szklankach, często przychodzą z wnukami, które biegają po całej knajpie. Im później, tym tłoczniej. Niektórzy mężczyźni zamawiają piwo i w czasie oglądania meczu piłki nożnej rozpinają koszule. Starsi przynoszą karty, najpierw rozkładają zielony obrus, dopiero potem wyciągają talię. Może tak było też kiedyś w El Arenal, rybackiej wiosce nad morzem, dziś stolicy niemieckich szyldów. Latem turyści trafiają jednak i do Bunyoli, o podobnych miasteczkach czytają w Internecie i w przewodnikach Lonely Planet. Odnajdują plaże, na które przez lata jeździli tylko mieszkańcy. - Pojawiają się w miejscach, w których nigdy ich nie widzieliśmy - mówi Marc. - Przyjeżdżają na wiejskie festyny. Dawniej były one adresowane tylko do mieszkańców, teraz zaczynają być organizowane głównie dla turystów - dodaje. Wycieczkowiec w porcie w Palma de Mallorca (fot. Shutterstock) Marc uważa jednak, że to nie Niemcy z Kolonii, Polacy z Warszawy czy Anglicy z Newcastle są winni, ale "ludzie w garniturach". - Zabronienie przyjazdu obcokrajowcom niczego by nie rozwiązało. Problem jest głębszy, dotyczy tego, kto kontroluje przemysł turystyczny, tego, kto posiada środki produkcji, kto stoi za liniami lotniczymi, które przewożą tak wiele osób - mówi. - Niektórzy postulują: turyści muszą zrozumieć i przystosować się do naszej kultury. To jednak niemożliwe. Oni przyjeżdżają tu na tydzień - podsumowuje. Co zrobić, żeby nie być turystą, który szkodzi? Coraz głośniej mówi o tym wiele organizacji i stowarzyszeń. Na stronie internetowej można przeczytać, że popularność ofert all inclusive prowadzi do zamykania lokalnych sklepów i restauracji. Turyści, którzy wybierają tę formę odpoczynku, rzadko wychodzą poza hotel, wszystkie potrzeby realizują wewnątrz turystycznych oaz. Działacze na rzecz zrównoważonej turystyki przestrzegają też przed wsiadaniem na statki wycieczkowe, które, podobnie jak hotele, w pełni organizują turystom czas i minimalizują wpływy do lokalnego budżetu, ponadto zanieczyszczają środowisko. Na całym świecie odnotowuje się też przypadki łamania praw pracowników hoteli i wycieczkowców, ich pensje opierają się głównie na napiwkach, a pracodawcy oferują im minimum zabezpieczenia. Wielu badaczy odradza też korzystanie z Airbnb, którego popularność nierzadko prowadzi do podwyżek cen mieszkań. Aktywiści podkreślają, że zrównoważona turystyka jest możliwa. Jej podstawą jest przestrzeganie praw pracowników obiektów turystycznych oraz członków lokalnych społeczności. Może ona zapobiegać wykluczeniu i zmniejszać, a nie pogłębiać, nierówności. Wieczór w Magaluf (fot. Shutterstock) *** Lotnisko na Majorce jest trzecim, największym w Hiszpanii, rząd stale powiększa je, by przyjmować więcej turystów. W 2018 roku odnotowano na nim obecność 29 milionów podróżnych. Przejście między wszystkimi strefami i skrzydłami olbrzymiego obiektu zajmuje jakieś półtorej godziny. Tyle samo wystarczy, by przejechać przez Majorkę z północy na południe, z plaży Cala Sant Vicenç do latarni morskiej Far del Cap Salines. Maria Dybcio . Ukończyła studia w Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych UW i Polską Szkołę Reportażu. Mieszka w Warszawie, po której oprowadza czasem turystów. Podróżuje, najczęściej w kierunku Lizbony. W miastach śledzi przemiany architektury i pamięci oraz relacje między turystyką a lokalnością.